Witam i pozdrawiam...

Z racji faktu i konieczności, jak też z przyczyn życiowych  poczułam opiekuńcze powołanie (które, od zawsze we mnie się gromadziło) o któ...

czwartek, 21 czerwca 2018

Z moich doświadczeń

Różnie to w życiu bywa, a największym zaskoczeniem jest w ogóle to co być nie powinno, gdzie jest oczekiwana szczera i uczciwa współpraca i to nie tylko ze strony rodzin i ich podopiecznych z nami jako opiekunkami/opiekunami, ale głównie i przede wszystkim między nami jako opiekunkami/opiekunami a naszymi zmienniczkami/zmiennikami. Dopuki nie wyjechałam po raz pierwszy do opieki, nie wiele wiedziałam co się w tym stanie rzeczy ma z podopiecznymi i ich rodzinami i tak naprawdę na czym to wszystko polega, gdy jesteśmy w obcym domu i kraju z obcymi ludźmi... których, w ogóle nie znamy a musimy im zaufać i do tego sumiennie wywiązywać się z tak ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, jaką jest opiekowanie się osobą w bardzo podeszłym wieku i to ogromnie schorowaną a często nie w pełni świadomą co się w okół niej dzieje. Co innego jest się opiekować rodzicami bądź kimś z rodziny, kogo znamy od dzieciństwa i wiemy jaki jest i czego możemy się po nich spodziewać, a co innego jest kiedy świadomie podejmujemy się tej niezwykle odpowiedzialnej pracy pośród ludzi nam nieznanych, w związku z czym wiąże się też współpraca a przynajmniej powinna z innymi opiekunkami/opiekunami i naszymi zmiennikami i tu, zaczynają się schody i jak niekiedy ogromne problemy które ważą na dalszej naszej pracy, która powinna polegać na wszechstronnym zaufaniu - którego jak niekiedy bardzo brakuje i to jest to, co dało mi najbardziej do myślenia i podejmowania dalszych decyzji związanych z tą pracą...

Posty najczęściej czytane